Działy: AktualnościGmina HajnówkaWydarzenia kulturalneCerkiewSport i rekreacjaLudzieBranżowy spis firmInformacja turystycznaGiełdaOgłoszeniaChatHumorInformacja osiedlowaSzkołyKursy walutRepertuar kinaRozkład jazdy PKP/PKSPogoda Inne: Internetowy lekarz radziWłasne domenySoft-ASKup komputer!A może na raty?Zrób sobie remontWspółpracaArchiwum aktualnościHajnówka w obiektywieHAJNOWSKA IZBA GOSPODARCZA SPRZEDAM GARAŻINTERNETOWY LEKARZ OSTRZEGA

Zespół PRYMAKI

Wersja_do_drukuZapisz_stronę

Zespół „PRYMAKI” cieszy się na naszych terenach dużą popularnością. Jest gwarantem dobrej zabawy na każdej imprezie. Wydał cztery kasety i płytę CD. Znalazły się na niej takie utwory jak: "Ty i ja na wieki", "Karnawał", "Lilija", "Taganka", "Cyhanka", "Kuma", "Orły" itd.  i ich chyba najbardziej znany przebój „Smereka”.


Założycielem zespołu, solistą i kierownikiem artystycznym ( i nie tylko) jest Jerzy Ostapczuk. W podstawowym składzie grają  Adam Jurczuk, Roman Bućko i Bogdan Misiejuk. Na dużych koncertach śpiewają z nimi Ewelina Karczewska, Bogusława Karczewska i Marzena Zrajkowska. Chociaż mieszkają w różnych miejscowościach (Gródek, Sokółka, Białystok, Bielsk Podlaski), mówi się o nich „Prymaki” z Gródka.

Rozmawiam z Jerzym Ostapczukiem, solistą,  założycielem i „duszą” Zespołu. Na dożynkowym koncercie w Klejnikach 2 września br. towarzyszyła mu żona i dwójka dzieci.

Jesteście bardzo popularni. Od jak dawna istnieje zespół ?
Jerzy Ostapczuk:  Zespół powstał sześć lat temu. Był to okres, kiedy chciałem nagrać utwory w języku białoruskim i nie tylko, pozostawić coś po sobie. Wiedzieliśmy czego chcemy, nie wiedzieliśmy tylko jak nazwać nasz zespół. W związku z tym, że byłem w tym czasie w „prymakach”, czyli pod „zaborem” teściowej – nazwaliśmy się „PRYMAKI”.

To znaczy, że żona także śpiewa? – to pytanie rozbawiło mojego rozmówcę.
J.O.:  Tak, śpiewa. Kołysanki do łóżka. Czy tylko? Czasami nam pomaga, ale na scenie się nie udziela. W przeciwieństwie do naszych dzieci, z którymi jest gorzej  - i na scenie się udzielają.


Dzieci pana Jerzego świetnie się bawiły w czasie występów taty.

Śpiewacie białoruskie piosenki ludowe...
J.O.: Nie tylko białoruskie. Także ukraińskie i rosyjskie. Na każdej naszej kasecie są piosenki w tych językach. Staramy się, by nie identyfikowano nas jako zespół białoruski, ale śpiewający muzykę różnych narodowości.

Jak myślisz, co jest powodem, przyczyną popularności waszego zespołu?
J.O.: Gramy jak gramy, a to, że się podobamy, to jest tylko i wyłącznie „durnowate szczęście”.   z dużą dawką humoru , śmiejąc się odpowiedział bez namysłu pan Jerzy. Chyba to znak, że „woda sodowa” nie uderzyła „Prymakom” do głowy i potwierdziło moje wcześniejsze spostrzeżenia, że mój rozmówca nie tylko na scenie jest osobą wesołą, otwartą i bardzo spontaniczną.

 J.O.: Staramy się tworzyć taką muzykę, która dotrze do każdego słuchacza i „poruszy” jego nogi, która dotrze do serc...  Gramy piosenki ludowe we współczesnym opracowaniu. Chociaż na ostatniej kasecie znajdują się piosenki , gdzie muzyka jest ludowa, a teksty nasze własne.  (teksty piosenek napisał Jerzy Ostapczuk – przyp. AS)

 

Masz na sobie  świetnie uszyty, bardzo ciekawy i oryginalnych strój. Czyim dziełem są wasze stroje?
J.O.:   Stroje dostaliśmy od ambasadora Republiki Białorusi Mikołaja Kreczki. Są one typowymi strojami estradowymi. Zostały specjalnie zaprojektowane nie tylko dla każdego członka zespołu, ale także do muzyki, jaką śpiewamy. Tak samo jak ona mają swoje wzorce w sztuce ludowej i zostały współcześnie „zaaranżowane”. Stworzyła je znana również na francuskich pokazach mody projektantka z Centrum Mody w Mińsku. Ambasador Białorusi jest również fundatorem kolejnych trzech zestawów kostiumów estradowych, które są w tej chwili szyte dla nas w Mińsku.

 

 

Jerzy OSTAPCZUK ze sceną związany jest od najmłodszych lat. Jego pierwszym sukcesem było zajęcie I miejsca na Festiwalu Piosenki Harcerskiej w Białymstoku. Potem brał udział w konkursach piosenki białoruskiej. Jest dumny z zajęcia I miejsca na jednym z konkursów, na którym jury oceniło go równorzędnie z Jerzym Naliwajko. „Jurek Naliwajko był wspaniałym śpiewakiem, który podbijał serca publiczności. Niestety już nie żyje, ale zawsze pozostanie w mojej pamięci.” - z nostalgią mówił o przeszłości Pan Jerzy  na co dzień jest dyrektorem Gródeckiego Domu Kultury. Jest także opiekunem siedmiu zespołów muzycznych , w tym trzech chórów cerkiewnych i młodzieżowego zespołu „Śpiewające Nutki”. Razem z „Prymakami”  wielokrotnie wygrywał konkursy, m.in.  Międzynarodowy Konkurs Piosenki Białoruskiej. Z zespołem koncertował  także na Białorusi.
„ Na swój pierwszy koncert pojechaliśmy pełni obaw, bo cóż im mieliśmy do zaproponowania? Muzykę, którą doskonale znają i to w najlepszym wydaniu. Rozczarowaliśmy się bardzo miło, ponieważ nasze występy spotkały się z dużym aplauzem. Bardzo przyjemnie, kiedy publiczność skanduje „Primaki! Primaki! Primaki!”. To hasło przywieźliśmy do domu po koncertach na Białorusi.”

   Myślałam, że Jerzy Ostapczuk nie może mnie już niczym zaskoczyć, bo jak na jednego młodego człowieka to bardzo dużo: być ojcem, mężem, dyrektorem, instruktorem, liderem popularnego zespołu, poetą.... Okazało się, że pan Jerzy jest także przyszłym absolwentem ... Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. I jest w dodatku skromny i dowcipny. I chociaż z trudem udało mi się „wyciągnąć” z niego te wszystkie informacje, to myślę, że było warto.

[AS]


Wersja_do_drukuZapisz_stronę