Działy: AktualnościGmina HajnówkaWydarzenia kulturalneCerkiewSport i rekreacjaLudzieBranżowy spis firmInformacja turystycznaGiełdaOgłoszeniaChatHumorInformacja osiedlowaSzkołyKursy walutRepertuar kinaRozkład jazdy PKP/PKSPogoda Inne: Internetowy lekarz radziWłasne domenySoft-ASKup komputer!A może na raty?Zrób sobie remontWspółpracaArchiwum aktualnościHajnówka w obiektywieHAJNOWSKA IZBA GOSPODARCZA SPRZEDAM GARAŻINTERNETOWY LEKARZ OSTRZEGA

Szkoła Ikonograficzna w Bielsku Podlaskim

Wersja_do_drukuZapisz_stronę

   „Malowanie ikon, to modlitwa.”– tak określa ikonopisarstwo założyciel i dyrektor Policealnego Studium Ikonograficznego w Bielsku Podlaskim, ks.mitrat Leoncjusz Tofiluk

   Policealne Studium Ikonograficzne w Bielsku Podlaskim powstało w 1995r. i jest jedyną tego typu szkołą w Polsce. Wszystko zaczęło się w 1983r. od wakacyjnych obozów ikonograficznych.


   W 1991r. przy Parafii Prawosławnej pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Bielsku Podlaskim, której proboszczem jest właśnie Ojciec Leoncjusz Tofiluk , dzięki jego osobistym staraniom powstała Szkoła Ikonograficzna. Po spełnieniu warunków określonych w ustawie o systemie oświaty i zatwierdzeniu statutu przez Św. Sobór Biskupów, została podniesiona do rangi Policealnego Studium Ikonograficznego i 2 października 1995r. obyła się pierwsza inauguracja roku szkolnego. 


   Do dzisiaj szkołę ukończyło szesnastu uczniów (troje z nich pozostało w szkole i uczy ikonopisania). Nauczanie ikonografii odbywa się na zasadzie mistrz – uczeń. Dlatego na roku bywa czasami tylko 4 uczniów, a w całej szkole uczy się obecnie 23 uczniów.  

   Nauka w Studium Ikonograficznym trwa cztery lata. Żeby dostać się do Studium, trzeba mieć maturę i przejść pomyślnie przez egzamin wstępny. Jest to rozmowa na tematy religijne oraz praktyczny sprawdzian z umiejętności plastycznych. Zdecydowana większość słuchaczy to młodzież prawosławna, ale nie jest to regułą.  Absolwenci Studium, po spełnieniu obowiązujących w szkołach publicznych wymagań otrzymują tytuł technika plastyka o specjalności ikonografia, a ponadto dyplom uprawniający z ramienia Synodu Biskupów do wykonywania prac ikonograficznych w świątyniach prawosławnych. Po pięciu latach pracy twórczej będą mogli ubiegać się o nadanie tytułu mistrza ikonografii.
 Od pięciu lat szkoła mieści się w budynku przy ul. Żwirki i Wigury.


   Kiedyś był tam szpital, później przedszkole. Przez trzy lata szkoła wynajmowała pomieszczenia. Dwa lata temu władze Bielska Podlaskiego przekazały budynek szkole na własność. 


  Ojciec Leoncjusz wyremontował budynek, a w czerwcu 2000r. dzięki jego staraniom został położony kamień węgielny pod budowę cerkwi pod wezwaniem Świętej Trójcy, przylegającej bezpośrednio do budynku szkoły. 

   Dzięki temu uczniowie i wykładowcy wkrótce będą mogli bez przeszkód oddawać się modlitwom w czasie zajęć, gdyż dzień w szkole ikonograficznej zaczyna się już o 630 uczestnictwem w mszy porannej. Zajęcia szkolne rozpoczynają się o godzinie 900 krótką modlitwą i czytaniem fragmentów Ewangelii. W czasie zajęć słuchacze poznają tajniki pisania ikon,  techniki malowania, pozłacania i konserwacji. 

   Studiują także Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu,  liturgikę, historię kościoła  i historię sztuki. Uczą się języka staro-cerkiewno-słowiańskiego (używanego w liturgii prawosławnej) i greki. Dzień kończy się modlitwą wieczorną. Szkoła jest bardziej duchowa niż artystyczna. „Uczniowie, którzy traktują pisanie ikon jedynie jako malarstwo nie potrafią się tu odnaleźć i rezygnują z nauki w naszej szkole.”- wyciszonym głosem mówi ojciec Leoncjusz – „Nie wystarczy mieć zdolności plastyczne - pisząc ikonę, kontemplujemy Boga. Ikonopisiec nie jest zwykłym artystą czy rzemieślnikiem. Żeby zrozumiał sens ikony musi wpierw przepełnić się Ewangelią.” 

   Dla wyznawców prawosławia ikona stanowi nieodłączną część życia religijnego. Jej znaczenie jest ściśle związane z liturgiczną teologią obecności Boga. Malowana najczęściej na drewnie lipowym przedstawia wizerunki Chrystusa, Matki Bożej i świętych oraz sceny biblijne. W czasach współczesnych często dochodzi do wypaczania istoty i treści ikony, i utożsamiania jej z obrazem świętym. Pisząc ikony nie można czerpać wzorców z życia doczesnego; inspiracją dla ikonopiscy nie mogą być  konkretne osoby. Ikona nie może też być  czyimś portretem. Ikonopisiec musi przestrzegać kanonu w przedstawianiu postaci i scen biblijnych. Dla przykładu - świętych męczenników maluje się zawsze w czerwonych szatach, które symbolizują ich przelaną dla Chrystusa krew.


   Ojciec Leoncjusz Tofiluk kiedyś sam dużo czasu poświęcał  ikonopisaniu. Teraz robi to rzadko. Nie pozwalają mu na to  liczne obowiązki. Jest nie tylko dyrektorem Studium i wykładowcą, ale ma również wiele obowiązków duszpasterskich w swojej Parafii. Pisze również artykuły i zajmuje się publikacjami  poświęconymi Kościołowi Prawosławnemu. „Marzyłem o małej, wiejskiej parafii gdzieś na uboczu... Ale Bóg wybrał dla mnie inną drogę” – z pokorą zakończył niespodziewane dla nas obojga wynurzenia. 


   W kancelarii Ojca Leoncjusza panuje niesamowita atmosfera. W małym pokoiku zastawionym półkami z książkami, na starodawnym biurku stoi komputer. Nie jest to atrapa. I chociaż Ojciec Leoncjusz w tym roku obchodzi swoje czterdziestopięciolecie posługi duszpasterskiej - z dużą swobodą porusza się wśród najnowszych zdobyczy techniki. Stworzone przez niego Studium Ikonograficzne jest również w pełni skomputeryzowane. Jak to jest możliwe przy jego wielkiej duchowości – jest dla mnie olbrzymią zagadką.

   Przebywając z Ojcem Leoncjuszem czułam, jak stopniowo otacza mnie aura  - spokoju, uduchowienia – i choć dziwnie to może zabrzmi - świętości. O księdzu Leoncjuszu Tofiluku słyszałam dużo wcześniej: że był jednym z inicjatorów budowy nowoczesnej  cerkwi w Hajnówce, w której aktualnie odbywa się Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cerkiewnej; że posiada niesamowitą osobowość i jest niezwykle utalentowany; że jest kimś nadzwyczajnym i że jest osobą bardzo skromną. Ale moje wyobrażenia o Ojcu Leoncjuszu nawet w dziesiątej części nie odpowiadały rzeczywistości. I z zażenowaniem przyznaję, że napisanie tego artykułu odwlekałam ponad miesiąc, gdyż żadnymi słowami nie jestem w stanie opisać wielkości tego człowieka. Zrozumiałam też, dlaczego nie chciał mówić o sobie.

[AS]


Wersja_do_drukuZapisz_stronę