Działy: AktualnościGmina HajnówkaWydarzenia kulturalneCerkiewSport i rekreacjaLudzieBranżowy spis firmInformacja turystycznaGiełdaOgłoszeniaChatHumorInformacja osiedlowaSzkołyKursy walutRepertuar kinaRozkład jazdy PKP/PKSPogoda Inne: Internetowy lekarz radziWłasne domenySoft-ASKup komputer!A może na raty?Zrób sobie remontWspółpracaArchiwum aktualnościHajnówka w obiektywieHAJNOWSKA IZBA GOSPODARCZA SPRZEDAM GARAŻINTERNETOWY LEKARZ OSTRZEGA

Witold Łapiński – hajnowianin z nakazu pracy.

Wersja_do_drukuZapisz_stronę

1.jpg" style="border: 2 solid #FFFFFF" width="128" height="163">

Witold Łapiński urodził się w Łapach. Po ukończeniu studiów w 1957 r. w Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie otrzymał skierowanie do pracy w Hajnówce

W 1999 r. rozpoczął się w Hajnówce dobry okres dla sportowców. Red Hieronim Wawrzyński z nowo powstałego miesięcznika,,Wieści Podlaskie” przeprowadził po raz pierwszy plebiscyt na najlepszego sportowca Hajnówki 1999 r. oraz plebiscyt na najlepszego sportowca Hajnówki XX wieku. W następnym roku był plebiscyt na najlepszego trenera XX wieku. Wśród najlepszych znalazł się również Witold Łapiński.

Witold Łapiński swoją przygodę ze sportem rozpoczął w końcu lat czter­dziestych. Urodził się w Łapach (dzielnica Bociany) i tam miesz­kał do chwili wyjazdu na studia. Od małego z kolegami grał w piłkę nożną i biegał. O swoich młodzieńczych fascynacjach tak wspomina w artykule "bieg po Kozim Rynku” z lutowego nr,,Miesięcznika Łapskiego”:
,, Wyznaczyliśmy trasę naszych zmagań ze startem i metą na Kozim Rynku. Umawia­liśmy się na spotkania wieczorową porą i po krótkiej rozgrzewce poko­nywaliśmy nasz odcinek. To nasze bieganie trwało kilka lat. Towarzystwo mieliśmy dobor­owe, a do najlepszych biegaczy należeli: Czesiek Nielipowicz i Wie­siek Łapiński (obecnie obaj są lekarzami), Heniek Kowalczyk, Marian Łapiński (prawnik), Jerzyk Łapiński, Zbinio Łapiński (nauczyciel) i wielu innych, starających się dotrzymać nam kroku, ambitnych zawodników.

Po szkole podstawowej wstą­piłem do Liceum Ogólnokształcą­cego w Łapach, które mieściło się w przed­wojennym budynku Kasy Stef­czyka. Dość znaczną odległość do mojej nowej szkoły pokonywałem biegiem. W klasie VIII i IX uczyłem się na zmiany. Kiedy uczyliśmy się rano, to po lekcjach razem z Olkiem Brzozowskim (obecnie jest pro­boszczem parafii w Jasienicy) zosta­waliśmy godzinę i biegaliśmy, ska­kalismy, graliśmy w kosza. Gdy mieliśmy zajęcia po południu to przychodziliśmy o godzinę wcześniej, aby zaspokoić swoje potrze­by ruchowe.
W Liceum za sprawą prof. Wa­cława Juszczuka rozpoczęliśmy treningi i starty w zawodach spor­towych zarówno na terenie nasze­go miasta jak i na szczeblu woje­wódzkim. Pamiętam wspaniały wyjazd do Łomży. Niespodziewanie wygrałem tam bieg na 100 m z najlepszym łomżynskim sprin­terem Kazikiem Piotrowskim. Bohaterem tych zawodów został je­dnak Tadek Borowski. Wygral zde­cydowanie pchniçcie kulą i rzut dyskiem. Gdyby nie konary drzew, które wychodziły na boisko, Tadeusz ustanowiłby rekord Polski juniorów w rzucie dyskiem.
Często startowalismy też na zawodach w Olecku i Białymstoku. W wielu wojażach sportowych towarzyszył nam wspaniały profe­sor fizyki Jerzy Rydzewski, późniejszy wicedyrektor Technikum Mechanicznego.
Wielką popularnością w owym czasie cieszyły się Biegi Narodowe, w których startowała dosłownie cała młodzież szkolna, a także wielu z łapskich zakładów. Rozgrywane one byly na Bindudze.

Z łezką w oku wspominam sta­dion Kolejarza na Wygwizdowie. Tam wygrywałem biegi na 100 m z moimi naiwiększymi rywalami z boiska, a przyjaciółmi w życiu pry­watnym: Wieśkiem Szenfeldem, Wieśkiem Jurewiczem, Marianem Kosickim. Tam również wygry­wałem skok w dal, skacząc jako jedyny techniką,,piersiową.”
Nasza sztafeta, mając dobrze opanowane zmiany, odnosiła wiele sukcesów. Za,,ciasno” zaczęło nam się robić w województwie.Pan prof. Juszczuk zabrał skromną reprezentację szkoły na halowe mistrzostwa Polski do Poznania. Z wiadomych względów sukcesów nie odnieśliśmy, ale wróciliśmy bogatsi o pewne doświadczenia.Z zapartym tchem patrzyliśmy i podziwialiśmy starty niskie i biegi Barbary Lerczakówny (późniejszej mistrzyni Europy w biegu na 200 m) oraz skoki w dal Elżbiety Duńskiej-Krzesińskiej (złotej medalistki olimpijskiej Olimpiady w Melbourne-1956 r.).
Wkrótce uczestniczyłem ponownie w zawodach centralnych. Były to mistrzostwa Polski Ludowych Zespołów Sportowych w Aleksandrowie Kujawskim.W konkurencjach indywidualnych nie udało się nam zdobyć medalu, została nam sztafeta. Niewiele brakowało, byśmy w ogóle nie uczestniczyli w finale. W czasie rozgrzewki Czesiek Nielipowicz skręcił nogę w stawie skokowym i jego udział w biegu był wykluczony. Z opresji wyratował nas prof. Juszczuk. Pożyczył kolce, przeprowadził już tylko skróconą roz­grzewkę i pobiegł wspaniale. Nasz zespół biegł w składzie:Łapiński, Wacław Juszczuk, Zbyszek Gołubowski (późniejszy ksiądz) oraz Heniek Kamiński (przez pewien czas byl nauczycielem wychowania fizy­cznego w SP nr 2).
Miałem też zaszczyt startować na Akademickich Mistrzostwach Polski w Warszawie. Doszedłem do pólfinału, w którym to przeżyłem nie lada gratkę, ponieważ na sąsiednim torze biegł rile byle kto, bo aka­demicki mistrz świata w biegu na 200 m (czas 21.2 sek.) Zdobysław Stawczyk z Poznania.
W Xl klasie po pisemnej matu­rze, ale jeszcze przed ustną, mie­liśmy jechać do Poznania na lek­koatletyczne mistrzostwa Polski juniorów (dzięki staraniom prof. Juszczuka zdaliśmy maturę jeszcze przed zawodami).
Po skończonej nauce w Liceum Ogólnokształcącym pomyślnie zdałem egzaminy na Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie. Stałem się studentem AWF jako drugi absolwent łapskiego liceum, pierwszym byl Bronek Gurzęda.
Na studiach kontynuowałem treningi pod kierunkiem Zenona Ważnego - znanego tyczkarza i naukowca, poźniej w grupie trenera
kadry narodowej 400 - metrowców - Włodzimierza Drużbiaka. W roku 1956 zostałem włączony do kadry przygotowującej się do Akademi­ckich Mistrzostw Świata w Turynie. Na zgrupowaniu forma rosła i udało mi się nawet pobić rekord życiowy na 100 m - 11.1 sek. Niestety, pech zrządził, że w czasie rozgrzewki naderwałem włókna mięśnia czwórgłowego uda i po Turynie zostały tylko marzenia. Kontuzję tę odczuwam jeszcze do dziś. Na AWF-ie uzyskałem specjalizację w zakresie lekkiej atletyki.pod kierunkiem prof. Antoniego Morończyka - wielokrotnego mistrza Polski w skoku o tyczce.
Z perspektywy lat uważam, że to,co osiągnąłem, w dużej mierze zawdzięczam państwu Juszczukom. Panu Profesorowi za przygotowanie fizyczne i sprawnościowe oraz opiekę w czasie nauki-jak mało kto dbał o swoich sportowców. Pani Profesor- mojej wychowawczyni, za przygotowanie do życia i późniejszej pracy zawodowej. Dziękuję im za to.
Zakończył się najprzyjemniejszy okres w życiu każdego człowieka, czyli okres nauki i rozpocząłem dorosłe życie.Po ukończonych studiach dostałem w 1957 r .skierowanie do pracy w Hajnówce. Wcześniej byłem raz w tym mieś­cie (1951 r.), kiedy reprezentowalem drużynę Kolejarza Łapy w meczu pilki nożnej z imiennikiem z Hajnówki. Hajnowscy kibice napewno mnie zapamiętali, gdyż strzeliłem wtedy jedynego gola w tym meczu ogrywając samego Jana Sójkowskiego. Początkowo pracowałem w dwóch szkołach: LO 9 i LO 10 a od 1960 r. tylko w jed­nej - Liceum Ogólnokształcącym nr 9 im. Marii Skłodowskiej – Curie (obecnie I LO) do czasu przejścia na emeryturę w roku 1998.”

Witold Łapiński początkowo próbował nakłonić młodzież do uprawiania lekkoatletyki. Miał jednak z nią problemy, gdyż młodzież dotąd stykała się tylko z piłką nożną. Właśnie wśród piłkarzy Puszczy Hajnówka znajdował się utalentowany biegacz, uczeń LO 9 – Jan Orzechowski, który pierwszy sukces odniósł w 1957 r. podczas Mistrzostw Województwa w biegach przełajowych na 1000 m, zajmując 3. miejsce . W 1958 r. trafił do pierwszego zespołu piłkarzy Puszczy i w znacznym stopniu przyczynił się do zdobycia tytułu mistrza klasy A województwa białostockiego. Po batalii z działaczami piłkarskimi W.Łapińskiemu udało się pozyskać J.Orzechowskiego do biegania. W 1959 r. wystąpił on w Mistrzostwach Polski w biegach przełajowych, które odbyły się w Skarżysku – Kamiennej (6.04), zajmując20. miejsce w biegu na 3 km, a w czasie Mistrzostw Województwa SZS wygrał biegi na 800 m – 2,09,6 i 1500 m – 4,28,2.

2.jpg" style="border: 2 solid #FFFFFF" width="300" height="208">
Pierwsi wychowankowie z LO 9 w Hajnówce podczas meczu piłki nożnej w 1958 r. na stadionie Puszczy. Stoją od lewej: Apanowicz, A. Leończuk, W. Łapiński, J. Świątecki (występujący w I zespole Puszczy), B. Bieńko, J. Chodakowski, nn, F. Kalinowski; klęczą: L. Duszka, J. Olszyński (br.), W. Sztyler, A. Zakliczyński, A. Waszkiewicz.

3.jpg" style="border: 2 solid #FFFFFF" width="350" height="215">

Wśród uczniów LO 10 znalazło się kilku utalentowanych chłopców mających zadatki na dobrych siatkarzy. W. Łapiński dołączył do nich najlepszego siatkarza z LO 9 Jerzego Olszyńskiego. W 1959 r. drużyna ta startując w barwach MKS Hajnówka zajęła 4. miejsce w klubowych  mistrzostwach województwa. W następnym roku zespół LO 10 (na zdjęciu) grając w składzie: A.Biryłko, W.Gromadzki,, S.Juziuczuk,, P.Siemieniuk, A.Kindiuk, J.Janiuk nadal trenowany przez W.Łapińskiego zajął w mistrzostwach województwa szkół średnich pierwsze miejsce grając praktycznie bez zawodnika rezerwowego. W finale zwyciężyli LP Łapy, LO Suwałki i LO Suchowolę.

Najwięcej zadowolenia sprawiała W. Łapińskiemu lekkoatletyka.W następnych latach do wyróżniających się lekkoatletów w LO 9 należał Czesław Jasiukiewicz (na zdjęciu z J. Olszyńskim, doskonałym dyskobolem). Uzyskał on w roku 1961 na 100 m – 11,9 i w skoku w dal - 6,26 (14. wynik w Polsce wśród młodzików).

4.jpg" style="border: 2 solid #FFFFFF" width="242" height="302">

5.jpg" style="border: 2 solid #FFFFFF" width="180" height="212">

W tym samym roku olbrzymi sukces odniósł uczeń Zasadniczej Szkoły Zawodowej – Romuald Witek (na prawym zdjęciu)  zdobywając srebrny medal Mistrzostw Polski młodzików w biegu na 1000 m podczas zawodów w Skierniewicach. R.Witek był posiadaczem najlepszego wyniku w Polsce w tej kategorii wiekowej (do 16 lat) – 2,39,6, trudnym do pobicia również dla dzisiejszych mistrzów bieżni. Należał do kadry Polski juniorów. Jego trenerem klubowym był Witold Łapiński. Po ukończeniu szkoły R. Witek przeniósł się do Jelcz lecz w nowych dla siebie warunkach nie potrafił kontynuować kariery sportowej.

Rok 1963 był przełomowym w historii lekkoatletyki w LO 9. Jesienią podczas międzyszkolnych zawodów w biegach przełajowych wystąpiła po raz pierwszy w życiu Krystyna Hryniewicka i zwyciężyła, uzyskując w biegu na 500 m czas 1,25,7. Był to początek wielkiej kariery tej zawodniczki. Trener W.Łapiński zyskał wkrótce miano „odkrywcy talentów”.

W tym okresie najlepszymi lekkoatletkami LO 9 były: Walentyna Wasiuk (31,01 w rzucie oszczepem) i Lotka Czubrewicz w biegach krótkich i średnich. W biegu przełajowym wyróżniła się również uczennica VIII klasy (pierwszy rok w liceum) – Małgorzata Wijas, a wśród chłopców na dobrego miotacza zapowiadał się Józef Cesarz, górujący nad rówieśnikami warunkami fizycznymi.

  Po sukcesie w biegu przełajowym Krystyna Hryniewicka rozpoczęła systematyczne treningi lekkoatletyczne. Wygrała mistrzostwa szkół hajnowskich w biegach na 100 i 300 m – 13,2 i 47,0. W nagrodę pojechała na mistrzostwa województwa juniorów i zajęła 3. miejsce w biegu na 400 m z wynikiem 64,0.

Utalentowaną młodzieżą z LO 9 zainteresowały się władze klubu KS Puszcza. W 1965 roku utworzono sekcję lekkoatletyczną liczącą około 20 osób. Jej trenerem został Witold Łapiński. Dzięki przynależności do klubu zawodnicy uzyskali sprzęt sportowy i finanse na coraz częstsze starty. W pierwszym roku działalności sekcji reprezentacja lekkoatletyczna KS Puszcza zdobyła pierwsze miejsce w klasie B i awansowała do wyższej ligi. Na mistrzostwach okręgu hajnowscy zawodnicy drużynowo zajęli drugie miejsce w kategorii juniorów. W mistrzostwach województwa w biegach przełajowych K.Hryniewicka wygrała wśród juniorek, zaś M.Wijas była najlepsza w kategorii młodziczek. Młodzi zawodnicy z Hajnówki uplasowali się drużynowo na 3. miejscu. Był to niewątpliwie duży sukces istniejącej zaledwie od dwóch miesięcy sekcji lekkoatletycznej KS Puszczy. Trener Z.Dondziłło z Jagiellonii od razu poznał drzemiące w Krystynie Hryniewickiej możliwości, zaproponował Witoldowi Łapińskiemu współpracę trenerską, która doprowadziła zawodniczkę do reprezentacji Polski. W kwietniu 1965 r. dwie hajnowianki wystąpiły w Mistrzostwach Polski w biegach przełajowych, które odbywały się w Sopocie. Małgorzata Wijas w biegu na 800 m młodziczek zajęła 32. miejsce, a Krystyna Hryniewicka była 6. w biegu na 1200 m juniorek. W czerwcu K.Hryniewicka wystąpiła w meczu Grodno – Białystok w biegu na 800 m, w którym zajęła 2. miejsce wynikiem 2,20,2. Wynik ten dał 4. miejsce w województwie i 38. w Polsce, natomiast jej rezultat 60,8 na 400 m był 5. wynikiem w województwie i 64. w kraju. Do wyróżniających się zawodników należeli jeszcze Józef Cesarz – mistrz województwa młodzików w kuli i w dysku ( poniżej na zdjęciu), Zofia Wasiuk – w skokach i w kuli, Marian Grudniewski w rzucie oszczepem i sprinterzy – Włodzimierz Mielniczek

6.jpg" style="border: 2 solid #FFFFFF" width="300" height="318">

O swoich dokonaniach Witold Łapiński mówi niewiele: uważam, że dużo zrobiłem dla sportu w Hajnówce i w okręgu białostockim. Wychowałem Kry­stynę Hryniewicką – Kacperczyk, przyszłą rekordzistkę świata w biegu na 400 metrów przez płotki, oraz dwóch członków kadry Polski juniorów - Andrzeja Ludwiczaka i Zbyszka Świderskiego. Należy dodać do tej listy medalistkę MP juniorów w sztafecie-Marię Litwiniec, wielu mis­trzów i rekordzistów województwa. Przez wiele lat był trenerem kadry sprinterów SZS. We współzawodnictwie szkół średnich województwa białostockiego w lekkoatletyce dwukrotnie zajmował 1. miejsce-w 1970   i 1971 r. Miał wtedy b.dobrych zawodników: Baśkę Bigaj, Urszulę Kowalczyk, Ninę Karpiuk, Elę Rynkowską, Halinę Borowik, Andrzeja Przybysza, Leszka Nikulina, Andrzeja Litwińca, Staśka Patera, Sławka Sadowskiego, Krzyśka Kowalczuka. W następnych latach grupa była mniej liczna: Marysia Litwiniec, Halina Kardasz, Jola Brzozowska, Andrzej Ludwiczak, Leszek Barański, Grażyna Sołohuba i nie udało się powtórzyć poprzednich sukcesów. Ze względu na dużą popularność Technikum Drzewnego do ogólniaków przychodziły głównie dziewczęta. Zainteresowanie sportem zmniejszyło się. Pod koniec lat siedemdziesiątych sukcesy odnosiły: Hanka Wiśniewska, Ela Gryko, akrobata Eugeniusz Kot, Tolek Szwed i przede wszystkim Darek Jabłoński.

7.jpg" style="border: 2 solid #FFFFFF" width="300" height="260">
Andrzej Ludwiczak na podium mistrzostw województwa juniorów.

8.jpg" style="border: 2 solid #FFFFFF" width="300" height="254">
Pierwsza z lewej-Maria Litwiniec, na podium  Wojewódzkiej Olimpiady Młodzieży

Ponad 70 jego wychowanków ukończylo studia wychowania fizycznego. W swojej szkole udało mu się wybudować mały stadionik z bieżnią okólną-225 metrów. Cały dorobek został zauważony i doceniony, gdyż posiada wiele oznaczeń państwowych i resortowych

Witold Łapiński był również ceniony przez swoich wychowanków nie tylko za fachowość ale również za partnerskie traktowanie. Przygotowując się na obozie w Augustowie do wyjazdu na mis­trzostwa Polski w Zielonej Górze powiedziałem, że kto przywiezie medal, ma u mnie czekoladę. Zdo­byliśmy 11 medali i słowo się rzekło. Dodam tylko, że w tym czasie kupienie w sklepie czekolady bylo dużą sztuką. Ale udało się.

9.jpg" style="border: 2 solid #FFFFFF" width="400" height="242">
Witold Łapiński (stoi w środku) z grupą sprinterów na obozie w Augustowie, leżą: Krzysztof Kowalczuk, Ryszard Szpilewicz i Leszek Nikulin.

Witold Łapiński odegrał dużą on w życiu wielu swoich wychowanków. Z wieloma do dziś utrzymuje kontakty, np. z Krystyną Hryniewicką-Kacperczyk ( na poniższym zdjęciu).  Wielce znaczący jest  wpis na podarowanym przez nią zdjęciu po ustanowieniu pierwszego rekordu świata - mojemu profesorowi, który pokazał mi drogę do wielkiego świata sportu.

10.jpg" style="border: 2 solid #FFFFFF" width="228" height="321">

Kiedy w 1963 r. rozpocząłem naukę w Liceum Ogólnokształcącym nr 9 w Hajnówce, moim ulubionym przedmiotem był w-f. Od 6 lat nauczycielem w-f w liceum był Witold Łapiński. Na pierwszych zajęciach zrobił sprawdzian z siatkówki, który pomyślnie przeszedłem i zostałem zakwalifikowany do szkolnej drużyny młodzików. Uważałem to za duży sukces, gdyż będąc najmniejszym w klasie z góry byłem niedostrzegany przez kolegów. Wykrycie we mnie zadatków na sportowca poprawiło mój wizerunek  i zadecydowało o moim podejściu do sportu, właściwie na całe życie. Kiedy po kilku latach, będąc studentem osiągnąłem sukces na ogólnopolskich zawodach uczelnianych a po dalszych trzydziestu latach osiągnąłem sukces jako kibic sportowy, jedynie profesor Łapiński potrafił docenić moje osiągnięcia.

W imieniu wszystkich wszystkich wychowanków dziękuję Profesorowi Łapińskiemu za wskazanie właściwej drogi do świata sportu.

Ryszard Pater

 


Wersja_do_drukuZapisz_stronę