Działy: AktualnościGmina HajnówkaWydarzenia kulturalneCerkiewSport i rekreacjaLudzieBranżowy spis firmInformacja turystycznaGiełdaOgłoszeniaChatHumorInformacja osiedlowaSzkołyKursy walutRepertuar kinaRozkład jazdy PKP/PKSPogoda Inne: Internetowy lekarz radziWłasne domenySoft-ASKup komputer!A może na raty?Zrób sobie remontWspółpracaArchiwum aktualnościHajnówka w obiektywieHAJNOWSKA IZBA GOSPODARCZA SPRZEDAM GARAŻINTERNETOWY LEKARZ OSTRZEGA

Spotkanie piłkarskich działaczy w Hajnówce.

Wersja_do_drukuZapisz_stronę

    W związku z planowanym na czwartek meczem  międzypaństwowym juniorów do lat 17 –tu Polski i Rosji działacze Polskiego i Podlaskiego Związku Piłki Nożnej spotkali się w przeddzień 25 września  w sali kinowej Muzeum Białoruskiego z miejscowymi miłośnikami piłki nożnej. Gospodarzem imprezy był starosta hajnowski Włodzimierz Pietroczuk. Witając zebranych podkreślił, że wizyta tak szacownych gości i przyznanie Hajnówce meczu międzypaństwowego było w dużej części dziełem przypadku i była efektem przypadkowego spotkania hajnowskich działaczy z prezesem Listkiewiczem w Białowieży.


Od lewej: Dariusz Dziekanowski, Michał Listkiewicz, Witold Dawidowski, Włodzimierz  Pietroczuk

    Pierwszym z gości, który zabrał głos był prezes Podlaskiego Związku Piłki Nożnej Witold Dawidowski. W krótkich słowach przedstawił wszystkim  prezesa PZPN Michała Listkiewicza i trenera kadry młodzieżowej Dariusza Dziekanowskiego. Następnie przypomniał, w jaki sposób powstała inicjatywa rozegrania meczu:

„Kiedy zostałem powołany na prezesa Podlaskiego ZPN jedna z pierwszych moich wizyt była w Hajnówce, u pana burmistrza i  pana starosty. Oglądałem obiekty sportowe i wtedy padło stwierdzenie, że można by  rozegrać w Hajnówce mecz o randze międzypaństwowej. Stało się to dzięki zdecydowanej pomocy prezesa Listkiewicza, który podczas urlopu tak dobrze się czuł w zdrowym powietrzu  Puszczy Białowieskiej, widział zaangażowanie ludzi w działalności sportowej, stwierdził, że są odpowiednie obiekty, dlatego postanowił przyznać  Hajnówce organizację meczu międzypaństwowego. Wczorajsza organizacja meczu i oprawa udowodniła, że Podlasie potrafi robić to dobrze. Prowadziliśmy już z panem prezesem rozmowy, żeby jeszcze bardziej wykorzystać ścianę wschodnią organizując turniej międzynarodowy z udziałem sąsiednich państw i Finlandii. Przy dużej pomocy władz lokalnych i miejscowych sponsorów jest to możliwe do zrealizowania, o czym się przekonałem podczas wizyty w Bielsku Podlaskim. Ważne, że jest chęć środowiska, obiekty również spełniają standardy międzynarodowe i można by rozegrać mecze drużyn starszych, np. reprezentacji młodzieżowej. Takie mecze byłyby dużą promocją szczególnie dla  młodych adeptów piłki nożnej”.

     Następnym mówcą był prezes PZPN Michał Listkiewicz. Na wstępie podziękował za zaproszenie na spotkanie, na które przyjechał z wielką przyjemnością wraz z Dariuszem Dziekanowskim, wielkim piłkarzem, członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta-63-krotnym reprezentantem Polski. Klub zrzesza 15 żyjących piłkarzy , którzy rozegrali ponad 60 spotkań w pierwszej reprezentacji a przewodniczy mu Grzegorz Lato. Zdradził też kulisy  przyznania organizacji meczów Hajnówce i dla Bielska Podlaskiego:

„Zadecydował o tym przypadek. Podczas wakacji przebywałem niedaleko Białowieży, w Grudkach. Kiedyś całkiem przypadkowo chodząc po lesie zauważyłem, że jakaś drużyna piłkarska przeprawia się przez granicę. Jako człowiek, który całe życie był związany z piłką zainteresowałem się tym bliżej. I okazało się, że na mecz do Hajnówki jedzie drużyna z Białorusi z miejscowości Prużany. Dowiedziałem się od polskich działaczy, o której godzinie mecz się odbędzie i pojechałem do Hajnówki. Pomyślałem wtedy, że skoro może być mecz międzynarodowy z udziałem Puszczy Hajnówka, dlaczego nie może to być mecz z udziałem reprezentacji Polski. Szybko sprawy dogadaliśmy, prezes Dawidowski przypomniał, że ten temat poruszał ze mną rok temu. Minęło dwa i pół miesiąca i mecz jest. Drużyna Rosji jest przeciwnikiem b. atrakcyjnym, w tej kategorii wiekowej należy do czołówki europejskiej. Jutro nie musimy wygrać, możemy zremisować lub przegrać. Obojętnie jaki będzie wynik zachęcam do przyjścia, by zobaczyć kawał dobrej piłki nożnej. Jednocześnie muszę powiedzieć, że zaimponował mi dyrektor OSiR-u w Hajnówce, pan Marek Antoniuk, który stwierdził, że obiekt będzie przygotowany do meczu jak należy i słowa dotrzymał. Wczoraj odbył się mecz w Bielsku Podlaskim, na którym nie mogłem być ze względu na odbywającą się w Warszawie europejską konferencję trenerów. Mecz przyniósł porażkę 0:1, jutro czas na rewanż. Może Hajnówka okaże się bardziej szczęśliwa dla biało-czerwonych. Celem meczu jest zapewnienie dobrej rozrywki na żywo oraz zachęcenie młodzieży do uprawiania piłki nożnej. Reprezentanci juniorów zaczynali grać w małych klubach takich, jak Puszcza ale dzięki ciężkiej pracy dużo już osiągnęli. Mam nadzieję, że po meczu przybędzie w Hajnówce młodych adeptów piłki nożnej, którzy w przyszłości potrafią nawiązać do    pięknych tradycji Puszczy a może osiągną jeszcze więcej i wtedy do Hajnówki będą przyjeżdżać tak znane kluby jak Jagiellonia, czy może Legia Warszawa. A my jako związek, przy współpracy z prezesem Dawidowskim, który mieszka niedaleko, bo w Szepietowie będziemy się starali jak najwięcej podobnych imprez  organizować”.

   O swoich osiągnięciach sportowych i sędziowskich mówił b. krótko:

„W wieku kilkunastu lat grałem w piłkę nożną, później byłem sędzią. Dwa razy sędziowałem na Mistrzostwach Świata (90,94), raz na Igrzyskach Olimpijskich. Jeżeli ktoś gra w piłkę i widzi, że nie będzie np. Dziekanowskim to nie znaczy, że z piłką należy zerwać. Można być przecież sędzią pilkarskim. Jutrzejszy mecz będzie sędziował utalentowany młody sędzia z Białegostoku Hubert Siejewicz. W tej chwili sędziuje mecze II ligi ale wkrótce może znaleźć się w I lidze. Można zapisywać się na kursy sędziowskie, które są organizowane przez związek okręgowy. Można też zostać instruktorem po skończeniu odpowiedniego kursu lub zostać trenerem po ukończeniu studiów w Supraślu. Jeśli ktoś zastanawia się, co w przyszłości robić w życiu to myślę, że pozostanie sędzią czy trenerem będzie dobrym wyborem. Jeśli chodzi o kibicowanie, proszę o stworzenie na trybunach ciepłej atmosfery. Niech będzie doping dla naszej drużyny, ale uszanujmy również naszych rywali z Rosji.. Są oni zachwyceni pobytem w Hajnówce. Odwdzięczmy się im obiektywizmem bijąc brawo za dobre akcje z obydwu stron”.

    Na zakończenie swojego wystąpienia prezes Listkiewicz usprawiedliwił nieobecność na spotkaniu pana Kazimierza Górskiego z powodów osobistych. Najlepszy w historii polski trener b. się cieszył na odwiedziny w Hajnówce. Był tu już kiedyś z drużyną Lublinianki, która rozegrała mecz z Puszczą  w ramach Pucharu Polski wygrywając 2:1. Jeśli dobrze pójdzie, w przyszłym roku pan Kazimierz zawita do Hajnówki.

   Następny rozmówca Dariusz Dziekanowski stwierdził dyplomatycznie, że prezes Listkiewicz poruszył już wszystkie tematy i trudno mu będzie coś nowego dodać. Opowiedział więc o swojej karierze sportowej, którą rozpoczynał w B-klasowym Żabieńcu k/Warszawy. Później przeszedł do Polonii Warszawa i grał pod okiem trenera Engela. W wieku 16 lat trafił do Gwardii Warszawa, z którą awansował do I ligi. W 1983 r. podpisał kontrakt z Widzewem Łódź na bajeczną sumę 21 mln zł, w którym grał przez dwa lata i miał pierwszy kontakt z rozgrywkami europejskimi. Grał jeszcze w Legii Warszawa, Celticu Glasgow, Bristol City a karierę kończył w Polonii Warszawa, z którą awansował do I ligi. W reprezentacji Polski rozegrał 63 mecze, był w 1986 r. na Mistrzostwach Świata.

 Na pytanie z sali dotyczące meczu, w którym strzelił 4 bramki D. Dziekanowski odpowiedział:

„To był b. niefartowny mecz. W II rundzie europejskich pucharów graliśmy z Partizanem Belgrad. Na wyjeździe przegraliśmy 1:2 a u siebie wygraliśmy 5:4 lecz nic nam to nie dało. Co ciekawe przeciwnicy strzelili nam czwartą bramkę 2 minuty przed końcem, kiedy już właściwie ostatkiem sił poruszali się po boisku. Trudno mi było w takiej sytuacji cieszyć się”.

Na zakończenie na pytania kibiców odpowiadali goście.

K.: Panie Darku, czy w czasie kariery sportowej myślał pan o tym, by w przyszłości zostać trenerem?

D.D.: Oczywiście tak, po to przecież kończyłem AWF. Co prawda robiłem to powoli przez 10 lat. Radzę, by w tym przypadku młodzież nie brała ze mnie przykładu. Ciężko jest  uprawiać sport wyczynowy na wysokim poziomie i jednocześnie studiować. Kto wie, czy teraz byłoby to możliwe, kiedy trzeba tak dużo czasu poświęcać treningom. Praca trenerska jest b. ciekawa. Jest to prowadzenie treningów, szukanie młodych talentów w terenie, zestawianie drużyny z zawodników o różnym wyszkoleniu technicznym. W czasie konsultacji mówimy zawodnikom o ich zaletach, predyspozycjach i słabościach.

K.: Panie prezesie, czy miał pan dużą tremę podczas sędziowania finałowego meczu Niemcy-Argentyna?

M.L.: Największą tremę miałem podczas meczu inaugurującego. Sędziowałem w sumie w 8 meczach. W czasie finału tremy już prawie nie czułem, ale miałem  świadomość, że ten mecz będzie oglądało kilka miliardów ludzi, którzy zauważą każdy mój błąd i to mnie początkowo  paraliżowało. Po pierwszym meczu człowiek oswaja się z atmosferą Mistrzostw i później jest już łatwiej. Finał był b. dramatyczny, gdyż Niemcy wygrali po golu strzelonym z rzutu  karnego. Po meczu Argentyńczycy przez godzinę okupowali szatnię sędziowską, Maradona straszył mafią. Nie było to przyjemne.

K: Kiedy trudniej było panu podejmować decyzje, kiedyś jako sędzia na boisku, czy teraz jako prezes.

M.L. Na pewno teraz, gdyż jestem rozliczany nie tylko za swoje decyzje ale również za decyzje osób ze mną współpracujących. Ukazuje się wiele artykułów krytycznych, krzywdzących mnie. np. artykuły Jana Tomaszewskiego. Bycie prezesem PZPN nie jest łatwe, muszę być b. odporny na stresy i pomaga mi w tym doświadczenie zdobyte  podczas sędziowania. W ciągu okresu mego prezesowania odnieśliśmy wiele sukcesów. Polska piłka nożna odradza się, byliśmy na Mistrzostwach Świata, nasi juniorzy zdobyli mistrzostwo Europy, nasza reprezentacja kobiet awansowała do grona najlepszych drużyn w Europie. Zwiększyła się ilość grających zawodników  z 340 tys. do 420 tys. Spotykamy się z najwyższymi władzami kraju. Przyjeżdżają do nas na spotkania wybitni trenerzy. W naszej działalności wielką bolączką jest brak przede wszystkim obiektów o wysokim standardzie. Myślę, że przyszłością są sztuczne boiska co najmniej po jednym w każdym województwie. Ważne też jest, z kim współpracujemy w czasie pracy w związku. Obecne kierownictwo związku dąży do tego, by w ekipie trenerskiej różnych drużyn reprezentacyjnych znalazło się miejsce dla byłych reprezentantów. W zespole młodzieżowym trenerem są Dariusz Dziekanowski, a jego asystentem Waldemar Prusik b. zawodnik Śląska. Trenerem pierwszej reprezentacji jest legenda polskiej piłki Zbigniew Boniek, któremu asystuje Henryk Majewski. Trenerem młodzieżowców jest Władysław Żmuda –czterokrotny uczestnik MŚ. Wiceprezesem PZPN jest Henryk Apostel,  który prowadził kiedyś reprezentację juniorów z D. Dziekanowskim. W piłce nożnej powinni działać ludzie, którzy znają ,,zapach szatni”. Nie mogą to być, jak kiedyś ludzie przywiezieni w teczce, ludzie przypadkowi.

K.: Panie Darku, kiedyś Polskę zaszokował transfer pana osoby do Widzewa. Ile z tego otrzymał zawodnik?

D.D.: Nie tak dużo, jak by się mogło wydawać po tej sumie. Zazwyczaj w tamtym okresie zawodnicy otrzymywali talon na samochód, mieszkanie. Natomiast suma transferowa dotyczyła rozliczeń między klubami. Kibice przy moich nieudanych zagraniach wypominali mi tę sumę i  mówili, że nie zasługuję na nią. Wiadomo, że nic w życiu nie otrzymuje się za darmo. Jeżeli coś się dostaje, coś więcej, niż inni zawodnicy, to trzeba to okupić większym niż inni wysiłkiem i więcej się od takiego zawodnika wymaga. Cała kariera jest udowadnianiem, że zawodnik jest tyle wart. Będąc młodym zawodnikiem najpierw musiałem zdobyć miejsce w zespole, a później bez przerwy musiałem udowadniać, że jestem lepszy niż inni  i to miejsce mi się należy.

K.: Wielkim problemem jest uzyskanie pieniędzy za szkolenie zawodników w małych klubach. Czy jest możliwe dochodzić pieniędzy za zawodników Puszczy, którzy przeszli do białostockiego klubu?

M.L.: Jeśli uzyskamy w centrali oficjalne zgłoszenie, będziemy starali się wyegzekwować pieniądze dla waszego klubu zgodnie z uchwałą z 12 lipca b.r. Przy okazji zyskać również powinien na podobnych transferach pierwszy trener sprzedanego zawodnika. W tej sprawie przygotowujemy odpowiednią uchwałę. Wielkim problemem wszystkich klubów jest brak pieniędzy zarówno w małych jak i dużych klubach. Wynika to zarówno z dziury budżetowej jak i z połączenie sportu z edukacją..

K.: Panie Darku, który stadion sprawił na panu największe wrażenie?

D.D.: Pierwszym takim stadionem był stadion Legii, drugim Stadion Śląski, gdyż wiązało się to z rozegraniem pierwszego meczu w meczu międzypaństwowym w drużynie juniorów, później seniorów. W 1981 r. rozegrałem pierwszy mecz w reprezentacji z Maltą i było to dla mnie wielkie przeżycie. Podczas dalszej kariery grałem na wielu stadionach, które zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Stadiony angielskie są zawsze pełne kibiców , kiedyś i na naszych stadionach przychodziło dużo fanów piłki nożnej. Tam na stadionach są loże wykupywane przez wielkie firmy. Ludzie przychodzą 2 godziny przed meczem, jedzą obiad, oglądają filmy o sukcesach klubu, dyskutują po meczu. Grałem też na stadionie w Barcelonie, gdzie mieści się 120 tys. widzów. Tam, gdzie piłka jest popularna, stadiony są całkowicie wypełnione. 

M.L. Na zakończenie dzisiejszego spotkania życzymy wszystkim kibicom udanego występu naszej drużyny i moc wrażeń.

Ryszard Pater


Wersja_do_drukuZapisz_stronę