Działy: AktualnościGmina HajnówkaWydarzenia kulturalneCerkiewSport i rekreacjaLudzieBranżowy spis firmInformacja turystycznaGiełdaOgłoszeniaChatHumorInformacja osiedlowaSzkołyKursy walutRepertuar kinaRozkład jazdy PKP/PKSPogoda Inne: Internetowy lekarz radziWłasne domenySoft-ASKup komputer!A może na raty?Zrób sobie remontWspółpracaArchiwum aktualnościHajnówka w obiektywieHAJNOWSKA IZBA GOSPODARCZA SPRZEDAM GARAŻINTERNETOWY LEKARZ OSTRZEGA

Ludzie sportu: Stefan Górski - propagator tenisa stołowego w Hajnówce.

Wersja_do_drukuZapisz_stronę

Moją zachętę  ze wstępu do ,,Historii sportu w Hajnówce do ,,usuwania  białych plam"  z poszczególnych dziedzin sportu hajnowskiego bardzo poważnie potraktował Pan Stefan Górski i dwa miesiące po wydaniu książki zgłosił propozycję uzupełnienia informacji o swojej osobie.


Stefan Górski 

 Czytając rozdział o tenisie stołowym zauważył błędną datę swego przyjazdu do Hajnówki i nieuwzględnienie jego osoby w składzie drużyny mistrza województwa, w której był podstawowym zawodnikiem. Warto było udać się do Pana Stefana, gdyż usłyszałem od niego wiele ciekawych informacji dotyczących jego sportowej kariery, po której nie pozostał żaden dyplom ani zdjęcie. Nigdy nie otrzymał żadnego sportowego odznaczenia. Pozostały tylko wspomnienia o sportowej przygodzie, choć trudno już sobie przypomnieć szczegółowe wyniki czy nazwiska.   Oto fragmenty rozmowy przeprowadzonej w domu Pana Stefana. Całość ukaże się w majowym numerze ,,Gazety Hajnowskiej".

         ...Gdy miałem  13 lat zacząłem uczęszczać do Domu Kultury, gdzie oprócz    rozgrywek  w szachy i warcaby można było  również pograć w pingponga. Bardzo mi się ta gra podobała, wkrótce wśród równolatków nie miałem godnego przeciwnika... Po pewnym czasie Salezjanie zorganizowali dla młodzieży, którą się opiekowali sekcję  pingpongową. Wiosna 1939 r. Salezjanie zawieźli mnie i mego kolegę do organizacji ,,Sokół" w Białymstoku na rozgrywki indywidualne w tenisie. Niespodziewanie dla wszystkich zająłem 2. miejsce. Kibicom bardzo się podobało jak mały brzdąc rozprawia się ze starszymi i wyższymi przeciwnikami. Przysporzyło mi to dużo sympatii wśród widowni. Na tych zawodach poznałem b. dobrego tenisistę, starszego ode mnie  Franka Maślińskiego, przyszłego, odwiecznego rywala... 

       Będąc w ostatniej klasie liceum, poznałem w szkole swoją przyszłą żonę Marię z domu Bednarek. Przyjechała z rodziną do Hajnówki z centralnej Polski. Otrzymali mieszkanie, ojciec pracował jako organista w Białowieży, a siostra pracowała na Kolejkach Leśnych u  Pana Aleksego Zina. A. Zin był zapalonym sportowcem i działaczem sportowym. Kiedy dowiedział się, że siostra jego sekretarki ma narzeczonego pingpongistę, postanowil mnie ściągnąć do Hajnówki. Robił to stopniowo. Najpierw zorganizował w Hajnówce mecz pokazowy z moją drużyną Ogniwem. Po meczu A. Zin dał do zrozumienia, że chętnie widziałby mnie w Hajnówce. Nie miałem nic przeciwko temu, tym bardziej, że działaczom klubowym nie zależało na zatrzymaniu mnie w Białymstoku, ja zaś otrzymałem po zakończeniu szkoły nakaz pracy we wsi Sadłowina w powiecie Suwalskim. Ze wsi było 22 km do Suwałk i 10 km do Olecka. W pobliżu przebiegala dawna granica między Prusami i Polską. Po pracy żadnych rozrywek. Nie miałem również  gdzie grać w pingponga, nie startowałem w mistrzostwach województwa.

W Hajnówce Aleksy Zin myślał, jak przenieść mnie do Hajnówki. Dzięki rozlicznym znajomościom dowiedział się, że w Bielsku Podlaskim pracuje nauczyciel z Suwałk. Doprowadził do tego że ten pojechał na moje miejsce a ja 1.09.1949 r. rozpocząłem pracę w Hajnówce.

       W 1949 r. utworzono w Białymstoku Białostocki Okręgowy Związek Tenisa Stołowego, który zorganizował eliminacje do mistrzostw województwa. Zgłosiło się 9 drużyn z Białegostoku i 5 z terenu. Awansowaliśmy do rozgrywek finałowych w następnym sezonie obok Spójni, Gwardii, Ogniwa, Ogniwa-Województwo i Kolejarza Ełk. W drużynie Unii-Żubra przemianowanej na Unię byłem podstawowym zawodnikiem....  W rozgrywkach o drużynowe mistrzostwo województwa w 1950 r. Unia zajęła niespodziewanie pierwsze miejsce. Oprócz mnie grali jeszcze: Aleksy Zin, Tadeusz Berger, czasami występowali Piotr Jarzęcki i Wacław Łukjaniuk. W mistrzostwach województwa grano zawsze systemem pucharowym. Z Frankiem Maślińskim byliśmy rozstawiani w oddzielnych połówkach i trafialiśmy na siebie dopiero w finale. Tak było w naszym pierwszym wspólnym finale w 1948 r. i w  późniejszych latach (w finale graliśmy ze sobą 4 razy)... Będąc u szczytu formy dwukrotnie wystąpiłem w indywidualnych Mistrzostwach  Polski w tenisie stołowym. Jako wicemistrz województwa zawsze trafiałem na zawodników rozstawionych i przegrywałem swoje pojedynki. I tak w 1951 r. w Lublinie przegrałem z późniejszym zwycięzcą Patyńskim a w 1953 r. we Wrocławiu z Arbachem.

       Bardzo żałuję, że nie pozwolono mi pojechać na Mistrzostwa Polski Zrzeszenia Unii. Wygrałem zdecydowanie eliminacje do Mistrzostw w Warszawie i w finałach w Gdańsku byłem jednym z faworytów. Niestety w tym okresie odbywał się spis powszechny, do którego byłem zgłoszony. Nikt nie chciał zwolnić mnie ze spisu. A byłem wtedy w szczytowej formie. Przez wiele lat nikomu nie wspominałem o swoich osiągnięciach, ale fakt wydania książki i pominięcie w niej mego udziału w pierwszych sukcesach Unii spowodował, że postanowiłem te sprawy ukazać we właściwym świetle

       Oczekuję następnych zgłoszeń od zawodników i entuzjastów sportu hajnowskiego, którzy  dysponują równie ciekawymi informacjami pominiętymi w  mojej książce

Ryszard Pater.


Wersja_do_drukuZapisz_stronę