Działy: AktualnościGmina HajnówkaWydarzenia kulturalneCerkiewSport i rekreacjaLudzieBranżowy spis firmInformacja turystycznaGiełdaOgłoszeniaChatHumorInformacja osiedlowaSzkołyKursy walutRepertuar kinaRozkład jazdy PKP/PKSPogoda Inne: Internetowy lekarz radziWłasne domenySoft-ASKup komputer!A może na raty?Zrób sobie remontWspółpracaArchiwum aktualnościHajnówka w obiektywieHAJNOWSKA IZBA GOSPODARCZA SPRZEDAM GARAŻINTERNETOWY LEKARZ OSTRZEGA

Spotkanie z Ryszardem Pater.

Wersja_do_drukuZapisz_stronę

W sobotę, 22 marca, w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Hajnówce, odbyło się spotkanie z Ryszardem Paterem, autorem pierwszej książki o sporcie i sportowcach tego puszczańskiego miasteczka. - Książka zawiera setki nazwisk, wyników sportowych i wszystko to powinno się znaleźć w takiej pozycji, jak „Historia sportu w Hajnówce” – mówi Halina Wojskowicz, dyrektor MBP w Hajnówce. - Właśnie w ten sposób utrwalamy ludzi, którzy przez swoją działalność, na stałe zapisują się w pejzażu naszego miasta. 


Halina Wojskowicz i Ryszard Pater

Ryszard Pater urodził się w 1949 r. w Hajnówce. Z wykształcenia jest inżynierem. Pracuje jako BHP-owiec w hajnowskim „Furnelu”. Uprawiał lekkoatletykę, siatkówkę oraz piłkę nożną, w 1971 r. był mistrzem Polski w rzucie dyskiem. Prowadził program sportowy w radiowęźle studenckim, pisał artykuły o tematyce sportowej do prasy lokalnej, uczestniczył w teleturnieju Mistrzostw Polski Kibiców w 1967 roku, „Start” w 1996. W 2000 r. zwyciężył w teleturnieju „Gry Olimpijskie”. Był członkiem kapituły, wybierającej najlepszych na białostocczyźnie sportowców XX w. Od kilku lat koordynuje prace nad plebiscytem na najlepszego sportowca powiatu hajnowskiego („Wieści Podlaskie”).


Ryszard Pater

- Imponował mi Bogdan Tomaszewski, więc kiedyś postanowiłem, że też chciałbym pisać książki o sporcie – powiedział Ryszard Pater. - Jeszcze w szkole średniej startowałem w teleturnieju „Mistrzostwa Polski Kibiców”. Po wielu latach, gdy dzieci już odchowane i jest czas dla siebie okazało się, że można marzenia spełniać. Przyszedł taki moment, kiedy powiedziałem sobie „jeszcze wszystko przede mną”. Właśnie wtedy syn postanowił wystąpić w teleturnieju „Na Olimpijskim Szlaku”. Doszedł do finału, ale jednak odpadł. Wtedy pokłóciłem się z synem, o to, że tak dużo wiedział, a nie potrafił wykorzystać swoich możliwości i wygrać. Wówczas syn powiedział „sam spróbuj, zobaczysz jak to dobrze stanąć przed kamerą, kiedy wszystko z głowy wylatuje”. Odpowiedziałem, że jeśli wystartuję, to po to, aby wygrać. Na przygotowania poświęciłem pięć lat. Udało się. Nagrodą w „Grach Olimpijskich” był wyjazd na igrzyska olimpijskie i ten oto kangurek. Uważam, że w moim wieku, nie znając języka nie ma co pętać się po Australii, więc do Sydney wysłałem syna.


Ryszard Pater

Gdyby nie to zwycięstwo, pewnie nikt nie zaproponowałby napisania książki. Jej podstawą była praca dyplomowa Bogdana Nowickiego. Potem trzeba było dotrzeć do największych znawców w województwie, np. Henryka Bolesty. Bardzo pomocne okazały także notatki Kostka Jałozy. Na książkę złożyły się zapiski bardzo wielu ludzi, jednak gdyby nie materialna pomoc pana burmistrza, to wszystko, być może leżałoby u mnie w biurku i nigdy się nie ukazało. W samym wydaniu, bardzo pomogła także pani Halina Wojskowicz. Niby książka jest z moim nazwiskiem, ale to dzieło wielu osób, raz nawet liczyłem i wyszło mi około dziewięćdziesięciu. Sam nie miałbym szans, aby cokolwiek napisać, chociaż wydawało mi się, że znam sport.

Podczas spotkania, Ryszard Pater zaprezentował nagrania video z programów telewizyjnych, w których brał udział, a także zdjęcia z pobytu syna Grzegorza na olimpiadzie w Sydney.

 Na sali znalazło się wielu sportowców i kibiców. Dyskusja czytelników dotyczyła sytuacji sportu hajnowskiego, narzekań na brak pieniędzy, brak odpowiednich ludzi – pasjonatów, złą młodzież. Wspomnieniom sportowych lat 50-tych i 60-tych nie było końca. Powstał nawet pomysł na wydanie suplementu. Najdobitniej zabrzmiał głos Tadeusza Bergera, najstarszego uczestnika spotkania, emerytowanego nauczyciela w-f w Zespole Szkół Zawodowych w Hajnówce.


Tadeusz Berger (z laską)

- Powinniśmy być wdzięczni autorowi, ponieważ dowiadujemy się o rozwoju sportu jako takiego, we wszystkich dyscyplinach. Jeżeli istnieją jakieś pomyłki, szczególnie, że pamięć ludzka jest zawodna, nie są one istotne – powiedział Tadeusz Berger. - Ze sportem zetknąłem się jeszcze w okresie przedwojennym. Znalazłem się grupie emigrantów, którzy przyjechali tutaj w 1932 roku. Ta grupa miała, w moim przynajmniej odczuciu, jakiś wpływ na dalszy rozwój sportu. Nie można powiedzieć, że w Hajnówce sport istniał jako taki. Dopiero na początku lat 30-tych, kiedy nastąpił rozwój przemysłu, a więc rozbudowa zakładów drzewnych, przyjechała siła robocza, z różnych stron Polski i tworzył się zalążek sportu, którego początki sięgają niestety, ale tylko piłki nożnej. Przedtem istniała tu jeszcze organizacja sportowa „Sokół”, afirmowana przez dyrektorów Zakładów Suchej Destylacji Drewna, ale tamci raczej manifestowali sport tylko z okazji świąt narodowych. Po 1933 roku, Hajnówką zawładnął nauczyciel z prawdziwego zdarzenia, profesor Stanisław Adam Niewiadomski, absolwent ówczesnego Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego. Wtedy rozpoczął się prawdziwy sport, który w zasadzie koncentrował się na piłce nożnej, co wcale nie znaczy, że nie rozwijały się inne dyscypliny, jak lekkoatletyka, siatkówka, koszykówka, ale to były dopiero zalążki. Proszę wziąć pod uwagę, że Hajnówka nie dysponowała salami gimnastycznymi. To była trudność, która na okres zimowy przerywała działalność sportową. W Szkole Zawodowej można było zrobić sobie narty. Wpłynęło to na młodzież i w Hajnówce rozwinęło się narciarstwo nizinne. Oczywiście nie w tym pojęciu, co dzisiaj, ponieważ wiązania były wykuwane w tejże szkole, w dziale metalowym, ale to był sport i były wyścigi. Z biegiem czasu, szczególnie już po wojnie, szkolnictwo nabrało innego charakteru. Dzięki powstaniu sal gimnastycznych, kształtował się materiał na wyczynowców. Te procesy rozwijały się z biegiem lat, nabierały kształtu współzawodnictwa nie tylko między szkołami Hajnówki, ale sięgały na teren województwa. Licea rozwijały siatkówkę na wysokim poziomie, a piłka nożna była wciąż w czołówce województwa białostockiego. Dzisiaj z żalem patrzymy na upadek piłki nożnej. Uważam, że ktoś tu ponosi jakąś winę, bo niemożliwe, żeby w ponad 20-tysięcznym mieście powiatowym nie było zespołu, który mógłby dominować. Lepsze są Kleszczele, Białowieża, Narew, Narewka, a my na końcu. Coś tutaj nie gra, panowie. Mnie się zdaje, że trzeba by się nad ty zastanowić. Nie o to chodzi, aby przerzucić wszystko na piłkę nożną. Niech ten sport się rozwija, ale w każdej dziedzinie, w której są amatorzy, a są, tylko trzeba nimi umiejętnie pokierować. Wówczas i społeczeństwo będzie się inaczej do tego odnosiło. Wciąż narzekamy na brak pieniędzy, prawda, że są trudności, ale kiedyś wygrywaliśmy bez pieniędzy i jakoś to wszystko funkcjonowało. Nie do pomyślenia, aby dziś pojechać do Bielska na mecz furmankami, a myśmy tak jeździli. Nikomu to nie przynosiło ujmy, bo każdy chciał się wyżyć. W sporcie tkwi element pewnej rywalizacji, tylko trzeba umieć go wyeksponować. Jakkolwiek by nie mówić, sport jest procesem wychowawczym. Jeżeli odpowiednio będzie kierowany, a był dotychczas, to nie można powiedzieć, że sport, to jest margines.


Pamiątkowe zdjęcie uczestników spotkania.


Ryszard Pater

Krystyna Kościewicz

 


Wersja_do_drukuZapisz_stronę