Działy: AktualnościGmina HajnówkaWydarzenia kulturalneCerkiewSport i rekreacjaLudzieBranżowy spis firmInformacja turystycznaGiełdaOgłoszeniaChatHumorInformacja osiedlowaSzkołyKursy walutRepertuar kinaRozkład jazdy PKP/PKSPogoda Inne: Internetowy lekarz radziWłasne domenySoft-ASKup komputer!A może na raty?Zrób sobie remontWspółpracaArchiwum aktualnościHajnówka w obiektywieHAJNOWSKA IZBA GOSPODARCZA SPRZEDAM GARAŻINTERNETOWY LEKARZ OSTRZEGA

„Historia sportu w Hajnówce“ – książka Ryszarda Patera

Wersja_do_drukuZapisz_stronę

   „Historia sportu w Hajnówce“ – pod takim tytułem na dniach ( o ile pozwolą na to finanse) ukaże się książka Ryszarda Patera - hajnowianina, byłego sportowca a aktualnie zagorzałego kibica i autora wielu artykułów o tematyce sportowej publikowanych na łamach prasy lokalnej, zwycięzcy teleturnieju telewizyjnego dla kibiców sportowych “Gry Olimpijskie”(2000).

Sponsorem książki jest Urząd Miasta w Hajnówce, a jej promocja odbędzie się w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Hajnówce, której Pani Dyrektor, kustosz Halina Wojskowicz koordynuje prace wydawnicze.
“Historia sportu hajnowskiego” jest w pewnym sensie przewodnikiem, kto i kim jest lub był w sporcie hajnowskim i jakie wyniki osiągali nasi sportowcy, poczynając od okresu międzywojennego a kończąc na grudniu 2001 roku. Znajdziemy tam wiele szczegółowych informacji dotyczących piłki nożnej, siatkówki, kolarstwa, lekkiej atletyki i tenisa stołowego – dyscyplin, w których hajnowianie zaznaczyli swoją obecność na arenach sportowych.
Udało nam się jeszcze przed wydaniem tej pozycji uzyskać wywiad od jej autora.

Panie Ryszardzie, kiedy zrodził się pomysł napisania “Historii sportu hajnowskiego”?
Ryszard Pater:
Ukazanie się tej książki ściśle wiąże się z moim występem w teleturnieju “Gry Olimpijskie” emitowanym przez pierwszy program TVP i TV Polonia, którego stawką był wyjazd na Igrzyska Olimpijskie do Sydney. Redaktor sportowy Wawrzyński z “Wieści Podlaskich” przeprowadzając ze mną wywiad po moim zwycięstwie w teleturnieju zadał mi proste, podchwytliwe pytanie : “Czy chciałbyś coś zrobić dla Hajnówki?”. Nie wypadało powiedzieć NIE , zwłaszcza że pytanie zadała osoba całkowicie nie związana z Hajnówką. Okazało się, że jego propozycja dotyczyła napisania książki o sporcie hajnowskim. Początkowo zespół redagujący miał się składać z kilku osób, ale ostatecznie zostałem sam na placu boju.

Kiedy rozpoczął Pan prace nad książką i jak udało się Panu dotrzeć do tak wielu, często bardzo szczegółowych informacji?
R.P.:
Materiały zacząłem zbierać zaraz po olimpiadzie w 2000 roku. Korzystałem między innymi z pracy magisterskiej Bogdana Nowickiego “Historia HKS PUSZCZA Hajnówka”, która zawierała sporo informacji do roku 1993. Dużo danych uzyskałem w hajnowskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. Zbierałem informacje od osób prywatnych i znajomych, prostowałem i wyjaśniałem pomyłki, gromadziłem zdjęcia. Godzinami przesiadywałem w czytelni Biblioteki Wojewódzkiej. Dużą pomoc i wiele cennych uwag otrzymałem również od Jerzego Górki, dziennikarza sportowego i autora książek o tematyce sportowej.

Napisał Pan swoją książkę i przygotował do druku w bardzo krótkim czasie. Chyba jednak musiał być ktoś, kto Pana wspomagał?
R.P.:
Oczywiście, byłoby to niemożliwe bez pomocy mojego syna Grzegorza, aktualnie studenta III roku Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. To właśnie dzięki niemu moja książka została tak szybko przygotowana do druku. Grzegorz zajmował opracowaniem technicznym materiałów, ich przepisywaniem i obróbką komputerową oraz korektą tekstu. W książce jest też rozdział jego autorstwa zatytułowany “W objęciach misia koala”, w którym opisuje swój pobyt na Igrzyskach Olimpijskich. Grzegorz był jednym z tych, którzy pocieszali Renatę Mauer po nieudanym występie. A kiedy Renata zdobywała złoty medal, znalazł się w gronie nielicznych polskich kibiców - tych, którzy w nią nie zwątpili - i razem z Andrzejem Zielińskim, dyrektorem TVP1 oklaskiwał jej sukces.

Panie Ryszardzie, to przecież Pan jako zwycięzca “Gier Olimpijskich” miał oglądać zmagania naszych sportowców na stadionach w Sydney.
R.P.:
Odstąpiłem ten przywilej swojemu synowi Grzegorzowi, który w 96 roku w wyniku mojej błednej podpowiedzi przegrał swój finał w teleturnieju “Na olimpijskim szlaku”. To dla niego wystartowałem w “Grach olimpijskich”, by zwyciężyć i umożliwić mu wyjazd na Olimpiadę.

Proszę nam szerzej opowiedzieć o Pana udziale w Teleturnieju.
R.P.:
Już jako uczeń LO w 1967 roku próbowałem sił w teleturnieju “Mistrzostwa Polski Kibiców”. Wtedy zająłem V miejsce w województwie. Teraz chciałem wygrać dla syna, więc na przygotowania poświęciłem prawie cztery lata, natomiast same zmagania teleturniejowe trwały ponad rok. Opisałem to w swojej książce, w rozdziale “Pięć lat z życia kibica”.

Jak Pana zwycięstwo w “Grach” przyjęła rodzina i środowisko?
R.P.:
Jak zareagowała rodzina? Z tym wiąże się pewna zabawna historia. Przed finałami nastraszyłem żonę, że jeżeli wygram, to trzeba będzie zapłacić ok. 100 mln. złotych podatku. Przed wyjazdem dostałem więc wyraźny nakaz, żebym przypadkiem nie wygrał. Kiedy zadzwoniłem po zwycięstwie do domu a żona zapytała, jak mi poszło, odpowiedziałem: “Niestety, nie posłuchałem Ciebie”. I nie czekając na odpowiedź szybko odłożyłem słuchawkę. Po emisji programu w telewizji znajomi gratulowali mi wygranej, ale tak naprawdę w Hajnówce raczej zostało to nie zauważone. Natomiast byłem zapraszany na wywiady przez dziennikarzy sportowych radia i telewizji regionalnej, zaproponowano mi członkostwo w Klubie Olimpijczyka, byłem też członkiem kapituły wybierającej najlepszego sportowca białostocczyzny.

 

Panie Ryszardzie, w imieniu naszych czytelników bardzo dziękuję za obszerny wywiad i za felietony sportowe, które publikuje Pan na naszej stronie internetowej. Liczymy na dlaszą współpracę i życzymy wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

[As]


Wersja_do_drukuZapisz_stronę